Całkiem niedawno na kanale TVN CNBC BIZNES puszczono niemieckiej produkcji reportaż  pod jakże wymownym tytułem - "SKLONOWANY KOTLET".

 

DAS KLONSCHNITZEL dostępny jest niestety obecnie na youtube wyłącznie w oryginalnej wersji językowej.

http://www.youtube.com/playlist?list=PL5E7EC22556204C23

 

Niezależnie od tego czy ktoś rozumie język sąsiadów wymowny jest kontekst filmu - obraz czytelny dla wszystkich.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Owca_Dolly

Owca Dolly ( 5 lipca 1996 – 14 lutego 2003) – owca domowa, pierwsze zwierzę sklonowane z komórek somoatycznych dorosłego osobnika metodą transferu jąder komórkowych. Dolly została sklonowana przez naukowców z  Instytut Roślin we wsi Roslin pod Edynburgiem w Szkocji – Iana Wilmuta i Keitha Cambella wraz z zespołem. Urodzona 5 lipca 1996 roku Dolly przeżyła sześć lat.

Udowodniono w ten sposób możliwość sklonowania całego organizmu na podstawie materiału genetycznego (z małymi wyjątkami) pobranego z dowolnej części jego ciała, z komórek w pełni zróżnicowanych somatycznie, które były zdolne odzyskać swoją pluriopotencjalność i w rezultacie zapoczątkować rozwój całego organizmu.

 

Eksperyment był może i pionierski, naruszył prawo Boga do tworzenia rzeczy niepowtarzalnych jakimi są indywidulalne i niezależne organizmy "zróżnicowane". I rozpoczął wyścig do "klonowania"  wszystkiego co naszej kieszeni lub sercu miłe.

Ulubiony piesek, najbardziej wydajny w stadzie osobnik, zagrożony wyginięciem zwierzaczek.

Niemniej ludzie chcieli więcej.


"Dolly całe swoje życie spędziła w Instytucie Roslin, gdzie nieustannie była obiektem uwagi mediów. W Instytucie została skojarzona z trykiem rasy Welsh Montain o imieniu David, w wyniku czego przyszło na świat sześć jagniąt. Pierwsze z nich urodzone w kwietniu 1998 roku nazwano Bonny. Następnego roku urodziły się bliźnięta, a kolejny rok później trojaczki"

Pojawiły się także opinie, że czynnikiem uwikłanym we wczesną śmierć Dolly mogło być przedwczesne strarzenie, będące wynikiem klonowania. Sugerowano, że Dolly była "stara" w momencie jej urodzenia. Faktycznie, badania przeprowadzone gdy Dolly miała jeden rok ujawniły, że jej telomery, struktury  chromosomalne związane z procesami starzenia i będące molekularnym wskaźnikiem starzenia się, są krótsze niż spodziewane dla owcy w jej wieku, co wskazywałoby, że jej materiał genetyczny jest "starszy" niż wynikałoby to z jej wieku biologicznego. Jednak w następnych latach, kolejne badania na większych grupach zwierząt ujawniły, że telomery odtwarzają swoją długość po procesie transferu jąder, a bydło domowe sklonowane z komórek płodowych ma telomery normalnej długości.


"Od czasów Dolly z powodzeniem sklonowano inne ssaki: bydło domowe, konie, świnie, myszy, koty i psy, a także organizmy transgeniczne.Klonowanie niektórych gatunków stało się techniką rutynową, po pewnym czasie również dostępną komercyjnie dla klientów, tym niemniej wielu wciąż nie udało się sklonować, a także nie są znane wszystkie szczegóły będące naukową podstawą technik klonowania. W dalszym ciągu rozpatrywane są ewentualne zalety i wady klonowania oraz możliwości zastosowania tej techniki, np. do zwiększenia populacji ginących gatunków"
 

Morał jest prosty - na podstawie nie do końca pewnego eksperymentu dopuszczono do masowego obrotu zwięrzęta powstające w wyniku trensferu jądra komórkowego dorosłego osobnika.

I o tym właśnie traktuje reportaż.

 

Zapomnieliśmy chyba o "chorobie szalonych krów" i badaniu białek pod kątem występowania anomalii. Chciwi i zapatrzeni na zysk doprowadziliśmy do nieznakowanego obrotu pokarmem wątpliwego bezpieczeństwa.

 

Jestem ciekaw czy w naszym kraju ktoś weźmie się do pracy nad problemem nim Rosja, Chiny i Niemcy wprowadzą embargo na wołowinę nieudokumentowanego pochodzenia. Dowiedziałem się że wykazanie szkodliwości transferu dorosłego DNA jest trudne i wymaga nowych narzędzi i masy pieniędzy - niemniej - podobno dowód jest możliwy i do przeprowadzenia po "żmudnych badaniach".

 

Pytanie jakie należałoby zadać - to czy w ramach eksperymentu ktoś odważył się zjeść Dolly lub któreś z jego podtomstwa. Z pewnością nie.

Niemniej już kilka lat później amerykanie zajadają się stekami analogicznego pochodzenia nie widząc w spożywaniu CLON BEEF żadnego problemu.

Mamy problem który dotyczy aż trzech ministrów: ochrony środowiska, zdrowia i rolnictwa.

Do tego rozwojem nauk zainteresowany będzie jeszcze jeden minister a bezpieczeństwem i polityką zagraniczną kolejny.

Taki mały problem a zaabsorbować można nim aż pół gabinetu.

Pomyślmy - Polacy ściągają kilkanaście egzemplarzy bydła i materiału genetycznego "klonów" i nie wiadomo co się z nimi stało i które to są zwierzęta.

Rosjanie i kilka innych narodów traktują sprawę poważnie i ogłaszają embargo na bydło i trzodę chlewną. Każda sztuka musi być przebadana z uwagi na swoj rodowód lub pokrewieństwo - masakra.

A jest to scenariusz optymistyczny.